Recenzja krytyka · Tomasz Kożuch

Nostalgiczny mit i ludzka twarz przestępcy. Jak pokochałam gangstera

Maciej Kawulski powraca do świata przestępczego z niezwykłą elegancją, tworząc dzieło zaskakująco dojrzałe i formalnie dopracowane. Film nie ogranicza się do odtwarzania utartych schematów kryminału, lecz przeobraża biografię słynnego bohatera półświatka w pełną emocji opowieść o przeznaczeniu. To bez wątpienia jedna z najciekawszych rodzimych produkcji ostatnich lat.

24 sierpnia 2026Reż. Maciej KawulskiOcena krytyka 10.0/10
Plakat filmu Jak pokochałam gangstera

Recenzowany film

Jak pokochałam gangstera (2022)

Kryminał · Akcja · Dramat · 3h 5min

Po sukcesie obrazu „Jak zostałem gangsterem” Maciej Kawulski po raz kolejny udowadnia, że posiada niezwykły słuch filmowy i wyczucie gatunku. Tym razem reżyser bierze na warsztat postać wręcz mityczną – Nikodema Skotarczaka, znanego szerszej publiczności jako Nikoś. Zamiast jednak serwować widzom powierzchowną sensację czy brutelną jatkę, twórcy obierają drogę artystycznej kreacji. Historia trójmiejskiego przestępcy staje się pretekstem do stworzenia wielowarstwowego, słodko-gorzkiego portretu człowieka uwikłanego w wykreowaną przez samego siebie rzeczywistość.

Od strony realizacyjnej film prezentuje się doprawdy wybitnie. Sposób prowadzenia kamery, plastyka obrazu oraz kompozycja poszczególnych kadrów nadają całości unikalny, niemal poetycki charakter. Prawdziwym majstersztykiem pozostaje jednak oprawa dźwiękowa. Ścieżka dźwiękowa wyśmienicie gra na nostalgii odbiorcy, stając się autonomicznym bohaterem tej opowieści. Muzyka błyskawicznie chwyta za serce, buduje gęstą atmosferę minionych dekad i sprawia, że film ogląda się z nieustającym zachwytem – to warstwa audialna, dla której warto zatopić się w tym świecie bez reszty.

Niezwykle mocnym filarem produkcji jest aktorstwo. Tomasz Włosok w roli Nikosia wznosi się na wyżyny swoich możliwości, tworząc kreację pełną charyzmy, ale i niepokojącej miękkości. Jego bohater wymyka się łatwym ocenom moralnym. Reżyser wespół z aktorem unikają czarno-białych barw: Nikoś na ekranie przestaje być wyłącznie podręcznikowym gangsterem, a staje się przede wszystkim człowiekiem z krwi i kości, z którym widz, wbrew rozsądkowi, zaczyna głęboko współodczuwać.

Na szczególną uwagę zasługuje scenariuszowe ujęcie psychologii postaci. Wątki dziecięcych traum oraz nieuchronnego fatum ciążącego nad głównym bohaterem zostały poprowadzone w sposób nadzwyczaj przemyślany. Twórcy nie rozwadniają narracji zbędnymi dygresjami, lecz czynią z tych traumatycznych doświadczeń organiczny fundament całej historii. Zastosowanie niekonwencjonalnego zabiegu, w którym to sami bohaterowie przejmują rolę narratorów, nadaje strukturze filmu wyjątkową dynamikę. Dzięki temu publiczność ma wrażenie uczestniczenia w wydarzeniach na żywo, bezpośrednio spowiadanych przez uczestników tamtych lat.

Szukając drobnych pęknięć w tej niemal doskonałej formie, można wskazać na niezwykle intensywny emocjonalnie i bogaty w wątki czas trwania produkcji. Wyśrubowane tempo i mozaikowa konstrukcja mogą od widza nawykłego do prostych form sensacyjnych wymagać wzmożonej uwagi. Jest to jednak ceną, którą warto zapłacić za rezygnację z banału na rzecz autorskiej wizji.

„Jak pokochałam gangstera” to pozycja obowiązkowa dla każdego konesera ambitnego kina gatunkowego. Film Kawulskiego udowadnia, że polskie kino przestępcze potrafi porzucić kompleksy, oferując widzowi dzieło kompletne, głęboko poruszające i wyznaczające nowe standardy realizacyjne.

Więcej recenzji