Recenzja krytyka · Amelia Napierała
Gotycka baśń o traumie i wyobraźni. Tim Burton powraca do absolutnej formy
"Osobliwy dom Pani Peregrine" to nie tylko spektakularne powiązanie autorskiej estetyki Tima Burtona z dojrzałą opowieścią, ale przede wszystkim niezwykle poruszające dzieło filmowe. Reżyser z wyczuciem kreuje uniwersum, w którym fantastyczny sztafaż splata się z głęboką metaforą historycznej traumy i wyobcowania. To kino zachwycające plastycznie, dojrzałe i bezprzeplotnie wciągające.

Recenzowany film
Osobliwy dom Pani Peregrine (2016)
Przygodowy · Fantasy · 2h 7min
Burtonowski powrót do gotyckiego sztafażu i motywu społecznego wyobcowania w filmie "Osobliwy dom Pani Peregrine" przypomina o najświetniejszych latach twórcy "Soku z żuka". Reżyser z właściwą sobie empatią i czułością pochyla się nad bohaterami odstającymi od przyjętej normy, wprowadzając chłopięcego protagonistę w przestrzeń niezwykłego azylu stworzonego dla dzieci obdarzonych nadprzyrodzonymi zdolnościami. Burton nie popada przy tym w tanią sentymentalną ucieczkę czy czysto eskapistyczną przygodę. Z chirurgiczną wręcz precyzją wplata w ekranową rzeczywistość przeczucie namacalnego, zewnętrznego niebezpieczeństwa, co sprawia, że świat przedstawiony zyskuje niezwykły ciężar gatunkowy. Konstrukcja fabularna, wsparta na fundamencie czasowej pętli, staje się tu czymś znacznie więcej niż tylko sprawnie skrojonym rekwizytem gatunkowym. To metaforyczny, niezwykle gęsty most łączący poetykę fantastyki z mrocznym, realnym cieniem wojennej historii.
Plastyczna strona tego widowiska zachwyca bezkompromisowością i artystyczną konsekwencją, kreując uniwersum, które błyskawicznie absorbuje uwagę widza. Autor zdjęć mistrzowsko operuje kontrastem oraz precyzyjnie dobraną paletą barwną – przechodzi od ponurych, chłodnych i melancholijnych odcieni prozaicznej codzienności do niezwykle nasyconych, żywych i oddychających magią kadrów tytułowej rezydencji. Scenografia, dopracowana w najdrobniejszym detalu, buduje przestrzeń podwójną: z jednej strony ciepłą i przytulną, z drugiej zaś nieustannie naznaczoną podskórnym niepokojem. Z kolei komputerowe efekty specjalne zostały użyte z ogromną powściągliwością, służąc bezpośrednio narracji i wyobraźni, zamiast przytłaczać widza bezduszną technologią. Istotnym elementem jest tu również montaż, który płynnie dyktuje rytm opowieści, łącząc sceny obyczajowe z dynamicznymi sekwencjami akcji. Całości dopełnia hipnotyzująca oprawa dźwiękowa i ilustracja muzyczna, która z niezwykłą wyobraźnią potęguje mroczny, tajemniczy nastrój, stanowiąc niezbywalny filar burtonowskiej inscenizacji.
Prawdziwym sercem ekranowej opowieści są jednak młodzi bohaterowie oraz sposób, w jaki reżyser nakreślił ich unikalne, fizyczne i psychologiczne cechy. Osobliwości mieszkańców domu – choć niewątpliwie niezwykłe, a momentami wręcz niepokojąco groteskowe – w żadnym momencie nie sprawiają wrażenia przerysowanych czy pozbawionych dramatycznego uzasadnienia. Zespół aktorski, na czele z charyzmatyczną Evą Green w roli tytułowej opiekunki oraz partnerującą jej młodzieżą, wykazuje się dużą dyscypliną i wyczuciem konwencji. Green perfekcyjnie łączy surowość z matczyną troską, budując postać magnetyczną, podczas gdy młodzi odtwórcy ról nadają swoim postaciom autentyczny, wiarygodny rys. Każda z postaci otrzymuje czytelny rys osobowościowy oraz jasny motyw działania, co sprawia, że bohaterowie natychmiast zapadają w pamięć i budzą autentyczną sympatię. Zdolności dzieci nie służą jedynie pustemu, czysto wizualnemu efektowi, lecz stanowią integralną część ich tożsamości oraz klucz do zrozumienia reguł rządzących tą specyficzną, odizolowaną od reszty świata społecznością.
Pod atrakcyjną warstwą przygodowego fantasy Burton ukrył niezwykle poruszającą opowieść o pamięci, dojrzewaniu i bolesnym poszukiwaniu własnego miejsca w obcym świecie. Motyw czasowego zapętlenia, chroniący podopiecznych Pani Peregrine przed nieuchronną zagładą, w absolutnie czytelny sposób rezonuje z traumą wydarzeń wojennych, nadając całej historii nieoczekiwaną głębię interpretacyjną. Dzieło to wymyka się ramom prostej baśni o manichejskiej walce dobra ze złem; zamienia się w dojrzałą medytację nad przemijaniem, przepracowywaniem lęku oraz potęgą ludzkiej wyobraźni, która potrafi stać się skuteczniejszą tarczą ochronną niż jakakolwiek materialna broń. Precyzyjnie przemyślane tempo filmu pozwala tym dojrzałym wątkom wybrzmieć w pełni, prowadząc odbiorcę przez kolejne warstwy skomplikowanej tajemnicy bez ryzyka nużenia gęstą atmosferą.
Mimo imponującej listy zalet, w samej strukturze scenariuszowej da się dostrzec pewne niedosyty, ujawniające się przede wszystkim w skrótowości budowania świata przedstawionego. Niektóre z niezwykle obiecujących wątków pobocznych oraz złożonych relacji interpersonalnych między wybranymi wychowankami domagają się znacznie głębszego rozbudowania i mocniejszego akcentu ekranowego. Konieczność skondensowania obszernej prozy literackiej na potrzeby dwugodzinnego seansu sprawia, że w finałowym akcie fabuła zaczyna pędzić naprzód kosztem psychologicznego niuansowania postaci i pełnego naświetlenia tła wydarzeń. Ta pewna narracyjna zadyszka nie zaburza jednak całościowej spójności dzieła i w żaden sposób nie osłabia silnego ładunku emocjonalnego, jaki niesie ze sobą ta historia, stanowiąc jedynie drobną cenę za tak ogromny rozmach wizjonerski.
"Osobliwy dom Pani Peregrine" jawi się jako propozycja skrojona idealnie dla miłośników dojrzałego fantasy, którzy poszukują w kinie czegoś więcej niż tylko bezrefleksyjnej rozrywki i wygenerowanych cyfrowo wybuchów. Film z pewnością zachwyci widzów ceniących unikalną poetykę gotyckiego mroku, niespiesznie budowaną atmosferę i misternie tkane, wielowarstwowe tajemnice. Tim Burton po raz kolejny udowadnia, że wciąż potrafi tworzyć kino wysoce plastyczne, głęboko autorskie i bez reszty porywające, które angażuje widza zarówno na poziomie estetycznym, jak i czysto emocjonalnym. To prawdziwe święto kinowej wyobraźni.