Recenzja krytyka · Tomasz Kożuch
Głosy zza krawędzi. „Czarny telefon” to dojrzałe i niezwykle klimatyczne kino grozy
Scott Derrickson sięga po opowiadanie Joe Hilla, tworząc poruszający horror psychologiczny, który wykracza poza ramy banalnego straszaka. „Czarny telefon” to nie tylko gęsty od napięcia thriller, ale również przejmująca opowieść o dziecięcej odwadze, nadprzyrodzonej nadziei i walce z traumą.

Recenzowany film
Czarny telefon (2022)
Horror · Thriller · 1h 43min
Reżyser Scott Derrickson, adaptując prozę Joe Hilla, konsekwentnie odrzuca tanie chwyty i powierzchowne jumpscare’y na rzecz mozolnego budowania osadzonej w końcówce lat 70. XX wieku atmosfery nieustannego niepokoju. Obserwujemy losy nieśmiałego nastolatka, Finneya Shawa, który staje się kolejną ofiarą zamaskowanego porywacza zwanego Chwytaczem. Uwięziony w dźwiękoszczelnej piwnicy chłopak odkrywa odłączony od sieci telefon, przez który głosy zmarłych dzieci przekazują mu cenny wgląd i wskazówki do ucieczki. Derrickson precyzyjnie dawkuje grozę, oferując kino dojrzałe, które równoważy thriller z poruszającym dramatem.
W wymiarze realizatorskim film zyskuje dzięki inscenizacyjnej powściągliwości. Twórcy rezygnują z nachalnych efektów komputerowych, stawiając na dopracowaną pracę kamery i przemyślaną kolorystykę, co nadaje całości sugestywny klimat epoki. Na szczególną uwagę zasługują oniryczne, wizualnie chwytliwe sekwencje snów młodszej siostry głównego bohatera, Gwen. Z kolei ścieżka dźwiękowa sprawnie spełnia swoją funkcję w budowaniu aury zagrożenia, choć funkcjonuje raczej w tle i nie zapada głębiej w pamięć po seansie.
Sukces produkcji w dużej mierze spoczywa na barkach młodej obsady. Relacja rodzeństwa niosącego ciężar trudnej codzienności wypada na ekranie niezwykle autentycznie. Błyszczy zwłaszcza odtwórczyni roli Gwen, która wnosi ogromną dozę charyzmy, determinacji i żywych emocji. Aktorzy kreują postaci wiarygodne, budzące pełną empatię widza, co pozwala bezresztkowo wciągnąć się w ich opowieść i głęboko współodczuwać ich lęk oraz gniew wobec działań antagonisty.
O sile scenariusza decyduje sprytne przekształcenie klasycznego motywu seryjnego mordercy w metaforyczną przypowieść o oporze. Niezwykły motyw odłączonego aparatu telefonicznego szybko przestaje być tylko konceptem nadprzyrodzonym, stając się symbolem nadziei, pamięci i solidarności przekraczającej granicę śmierci. Film trafnie dotyka problemów traumy, budowania dojrzałości oraz wewnętrznej siły, odnajdywanej dzięki wsparciu innych w najmniej oczekiwanych momentach.
Mimo licznych zalet, konstrukcja fabularna nie jest całkowicie wolna od drobnych uproszczeń. W kilku miejscach twórcy sięgają po konwencjonalne skróty scenariuszowe, ułatwiające rozwój wydarzeń. Dla bardziej wymagających widzów owe zabiegi mogą być zauważalne, jednak zostały zastosowane na tyle sprawnie, że w żaden sposób nie degradują ogólnego, bardzo dobrego wrażenia z seansu.
„Czarny telefon” oferuje spójne i satysfakcjonujące domknięcie historii, które wypływa bezpośrednio z rozwoju głównego bohatera, unikając przesadnego efekciarstwa. To pozycja obowiązkowa dla miłośników horroru psychologicznego oraz widzów poszukujących w kinie grozy autentycznych emocji, wyrazistych bohaterów oraz przemyślanej, gęstej atmosfery.