Recenzja krytyka · Amelia Napierała
Śmierć na autopilocie. Czwarta odsłona kultowej serii rozczarowuje
David R. Ellis powraca do sprawdzonego formatu, w którym Kostucha bezlitośnie dopada ocalałych z tragicznego wypadku na torze wyścigowym. Niestety, czwarta część cyklu niemal całkowicie wyzbyła się ekranowego napięcia i narracyjnej świeżości. Otrzymujemy obraz wtórny, zdominowany przez pretekstowy scenariusz i niedopracowane efekty wizualne.

Recenzowany film
Oszukać przeznaczenie 4 (2009)
Horror · Tajemnica · 1h 24min
Seria rozpocząwszy swoją ekranową egzystencję jako powiew świeżości w kanonie slaszerów, przy czwartej odsłonie uderza w fabularny mur. Reżyser David R. Ellis ponawia znany schemat: spektakularna katastrofa na torze wyścigowym, ocalona dzięki wizjonerskiemu przebłyskowi grupa młodzieży oraz nieuchronne żniwo Przeznaczenia. Problem polega na tym, że zamiast rozwinąć znane motywy, twórcy zadowalają się bezrefleksyjnym powielaniem wzorców, które zdążyły już stracić swój pierwotny urok.
Największym rozczarowaniem okazuje się oprawa wizualna i realizatorska. Efekty specjalne, mające stanowić fundament ekranowego widowiska, wypadają wyjątkowo sztucznie i zestarzały się w zatrważającym tempie. Zamiast budować grozę i potęgować realizm, przerysowane sceny zniszczenia sprawiają wrażenie komputerowych makiet, co skutecznie wyrywa z seansu. Ilustracja muzyczna prezentuje się poprawnie, lecz brakuje jej autorskiego pazura — stanowi jedynie funkcjonalne tło, które w żaden sposób nie ratuje kulejącej atmosfery.
Aktorsko i scenariuszowo film ponosi dotkliwą porażkę na poziomie kreacji postaci. Występujący na ekranie bohaterowie zostali pozbawieni wyrazistych rysów psychologicznych oraz porywających historii osobistych. To zbiór papierowych figur, do których trudno odczuć jakąkolwiek sympatię lub wykrzesać odrobinę emocjonalnego zaangażowania. W efekcie ich bezwzględna eliminacja przez niewidzialną siłę nie wywołuje większych wrażeń, sprowadzając seans do obojętnego oczekiwania na kolejną katastrofę.
Konstrukcja ekranowego napięcia niemal nie istnieje, a cała historia jest nieznośnie przewidywalna. Ograniczenie koncepcji do czystej mechaniki uśmiercania sprawia, że film staje się momentami po prostu nudny. Promyczkiem nadziei pozostaje zaledwie kilka pomysłowych scen zgonów oraz próba usilnego zachowania specyficznego klimatu, z którego słynie cykl. To jednak zdecydowanie za mało, by przesłonić drastyczne spłycenie fabuły.
Ostatecznie Oszukać przeznaczenie 4 wyłania się jako najsłabszy punkt całej franczyzy. Pozycja ta ucieszy wyłącznie zagorzałych fanów serii, dbających o kompletną znajomość cyklu. Widzowie poszukujący rzetelnego kina grozy z powodzeniem mogą poprzestać na wcześniejszych, znacznie bardziej udanych częściach.